sobota, 24 stycznia 2015

Avon SuperShock - recenzja tuszu do rzęs

Witam Was ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tuszu do rzęs dostępnego w Avonie ;)
Chodzi o tusz z serii Super Shock w wersji blackest black.

Zapraszam na post ;)



Na początku przypominam, że organizuję na moim blogu urodzinowe rozdanie ;)
jeśli jesteście chętne się zgłosić to zapraszam tutaj: KLIK.

I przepraszam Was, że jakość zdjęć nie jest najlepsza, no ale za oknem szaro i buro i aparat nie chciał dzisiaj współpracować ze mną.



O produkcie (opis zapożyczony z wizaz,pl):
Szczoteczka przyszłości: rewolucyjna syntetyczna szczoteczka Volume Boost, która umożliwia nałożenie znacznie większej ilości tuszu już za pierwszym razem i dokładnie go rozprowadza - bez grudek i sklejania.
Zaawansowana formula: unikalna formuła z mikrowłóknami jak gąbeczki by nadać każdej rzęsie z osobna nieprawdopodobna i niezwykle trwałą objętość.

Efekt: 
do 12x grubsze rzęsy za jednym pociągnięciem szczoteczki tylko od Avonu.
Odpowiedni dla wrażliwych oczu i osób noszących szkła kontaktowe.

Pojemność: 10ml

Szczoteczka: syntetyczna, z wieloma króciutkimi "włoskami", średniej grubości. Prezentuje się tak:

Cena: 36zł, często w promocji 15 - 20 zł

Dostępność: katalogi Avon

Moja opinia:
Tusz jest dość dziwnym tuszem. Producent obiecuje na do 12x grubsze rzęsy... Bardzo mocno przesadzone, bo tusz praktycznie w ogóle nie pogrubia rzęs! Również ich nie wydłuża ani nie podkręca. Po prostu maluje nam rzęsy na czarno. Mam wersję blackest black, co oznacza, że czerń ma być mocna i wyrazista. No niestety - ja na moich rzęsach nie dostrzegam tej mocnej czerni ;/ 
Producent obiecuje nam, że "szczoteczka Volume Boost, która umożliwia nałożenie znacznie większej ilości tuszu już za pierwszym razem i dokładnie go rozprowadza - bez grudek i sklejania" no tutaj również mam zastrzeżenia. Tuszu na szczoteczkę nie nabiera się więcej, powiedziałabym nawet, że nabiera się go mniej [widać to na zdj powyżej]. Przy pierwszej warstwie mam wrażenie, że prawie w ogóle nie mam tuszu na rzęsach. Plusem jest to, że nie zostawia grudek. Co do sklejania - dwie pierwsze warstwy są ok, a później jest tylko gorzej.
Czasami brudzi mi powieki, ale robi to większość maskar, takie już mam oczy ;p
Tusz mnie nie uczulił, nie podrażnił oczu. Szczoteczka jest fajna, ale nadaje się tylko do rozczesania rzęs.

Tak prezentuje się na oku:

1 warstwa:

2 warstwa:

i 3 warstwa:

No jak widzicie szału nie ma.
Tusz jednak jest wydajny i szybko nie zasycha. Używam go rzadko, więc męczę się żeby go wykończyć.

Plusy:
- wydajny
- nie wysycha
- szczoteczka ładnie rozdziela (rozczesuje) rzęsy
- nie podrażnia
- cena w promocji - najniższa jaką widziałam to coś ok 15zł
- nie robi problemów przy zmywaniu

Minusy:
- nie pogrubia
- nie wydłuża
- nie podkręca i nie unosi
- delikatny efekt na rzęsach (brak obiecywanej mocnej czerni)
- cena bez promocji
- czasami się trochę osypuje
- przy większej ilość warstw może posklejać nam rzęsy
- dostępność - tylko katalogi Avon

Moja ocena: 3/5

Raczej go nie zakupię ponownie, jednak jak mi się skończy to szczoteczkę sobie zostawię ;)
Myślę jednak, że u dziewczyn które lubią bardzo delikatny efekt na rzęsach może się sprawdzić ;)

A Wy co sądzicie?
Skusiłybyście się na niego? A może już go miałyście? Jeśli tak to dajcie znać jak się u Was sprawdził ;)

Pozdrawiam;*
Patuuem.

13 komentarzy:

  1. faktycznie slaby, a mialam kupic ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej zainwestować w coś lepszego :)

      Usuń
  2. Masz rację, że nic ciekawego :) Mogli się bardziej postarać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolę zdecydowanie mocniejszy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie wolę produkty, które widać już po pierwszej (i w moim przypadku zazwyczaj jedynej) warstwie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie dla mnie lubię mocno podkreślone oko :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie miałam żadnego tuszu z Avonu a zamawiałam często jakiś kosmetyk;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też często zamawiam a maskar już miałam kilka, na razie jedną z fajniejszych był taki żółty enchanted [nie pamiętam dokładnie nazwy ;) ]

      Usuń
  7. Właśnie zastanawiałam się, czy kupić ale chyba zrezygnuję. Dotychczas najlepszy dla mnie okazał się Max Factor - 2000 calorie dramatic volume :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą pozostawioną w komentarzu opinię :) Zarówno za te pozytywne jak i negatywne ;) Wszystkie są dla mnie motywacją :)